Marzec w DKK

Staropolskie przysłowie mówi: „ w marcu jak w garncu”. Zmienna pogoda za oknem niemalże wtargnęła na nasze spotkanie i przeniosła nas za sprawą książki „Siedem razy świat” autorstwa Aleksandry i Jacka Pawlickich do wielu nieznanych zakątków. Pociliśmy się , dusiliśmy, było parno, ale i rześko za sprawą sympatycznej morskiej bryzy. Dużo wyjątkowych obrazów. Państwo Pawliccy namalowali słowem i fotografią Nową Zelandię, Japonię, Ugandę, Brazylię, Kostarykę, Borneo, Australię ,Namibię, Tybet, USA, Japonię , itd. Było tyle zmienności, krajobrazów, kultury, obyczajów. Brakowało tylko egzotycznych smaków. Tego jeszcze książki nie umieją przekazać , ale od czego jest nasza niezawodna herbata? Pijąc ten aromatyczny napój, byliśmy u mnichów tybetańskich, którzy przestrzegali nas, że dusza i ciało chorują razem. Jakże często zapominamy, że składamy się z ciała i z ducha.

 

Marzec nie tylko bywa kapryśny, ale i elegancki i szarmancki. Zagląda w oczy kobietom i pyta się, czy lubią swoją kobiecość. Wiele pań zaskakuje treść tego pytania. Nie zastanawiały się, nie myślały. Na szczęście panie z makowskiego DKK są mistrzyniami kobiecości. Umiejętność tę nabywały wraz z doświadczeniem. Każda zmarszczka to dowód wdzięczności Stwórcy, że powołał je jako kobiety do życiowej misji i dowód miłości, że mogły kochać, rodzić dzieci i być mistrzynią kobiecości. A uroda kobiety? Prawdziwe piękno tkwi w sercu i właśnie tego życzył nam jeden z klubowiczów.

Kwiecień w DKK zapowiada się bardzo konspiracyjnie. Uchylę rąbka tajemnicy i zdradzę, że będzie nadawał Kukliński. Chcesz się przekonać? Zapraszamy 13 kwietnia na 10:00.

Klubowiczka

 

P.S. Będzie dobra kawa.


Licznik odwiedzin: 33975